sobota, 5 marca 2016

2. Bardzo rzadko używam wkładek higienicznych, a jeśli już, to tylko biodegradowalne.

Przede wszystkim, nie robię tego codziennie. Dużo myślałam o tym, jak jeszcze 50 lat temu, kobiety żyły bez wkładek i używały wielorazowych chusteczek do nosa. Nie podoba mi się obecne dążenie do przesadnej czystości i uważam że należy z większym dystansem traktować to, co z nas wycieka.

Wydaje mi się, jeśli dziewczyna jest zdrowa wkładki są niepotrzebne. Bielizna i tak idzie do prania.

Używam wkładek tylko podczas ostatnich dni okresu, więc wykorzystuje jedno albo dwa opakowania rocznie. To daje możliwość kupować droższe, ale niebielone chlorem i biodegradowalne produkty, wybór których robi się coraz większy.

Świadomie korzystając z wkładek, można zmniejszyć ilość śmieci.

Teraz używam Natracare, są z organicznej bawełny, nie mają plastikowego dna, które zabiera jednej z najważniejszych części ciała dostęp do powietrza. Są biodegradowalne na 90 procent (muszę się dowiedzieć dlaczego nie na 100), i mogą być wrzucone do kompostu (spróbuję, kiedy będę miała kompostownik). Jedynie co mi się nie podoba to klej. Nie jest zbyt trwały, więc wkładka często się przesuwa. Ideału ciągle szukam :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz