Bardzo przyjemne, ale niczym nie wyróżniające się mleczko. Dobrze oczyszcza, myślę, że dla niektórych może wydać się nieco tłuste. W ogóle się nie nadaje do demakijażu oczu. Podczas kontaktu z kosmetykiem pieką straszliwie. Kupowałam go za 35 złotych w TK Maxx, i myślę, że w tej kategorii cenowej można znaleźć lepsze produkty. Chociażby mleczko od Sylveco i Alterry (które są tańsze i lepsze).
Więcej na pewno nie kupie, ale jakby ktoś chciał spróbować podaje link
http://naobay.pl/mleczko-/5-nawilzajace-mleczko-do-mycia-twarzy-200ml.html
Na stronie kosztuję aż 85 złotych, co moim zdaniem jest nieporozumieniem, bo naprawdę, jest dość przeciętne. W opisie jest też podane, że mleczkiem można usuwać makijaż z oczu, a to nieprawda :)
Mleczko posiada certyfikat Eco-Cert.
piątek, 29 kwietnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
3. Zawsze rozcinam tubki po kremach, żeby wykorzystać kosmetyk do końca
I wygrzebuję zawartość :) Starcza jeszcze na kilka razy. A nawet jeśli tylko na jeden, wydaje mi się to ważnym ze względu na zasadę. Żeby starać się wszystko wykorzystać maksymalnie i do końca.
czwartek, 10 marca 2016
Tonik do cery naczynkowej i porowatej Ingli Pai z Estonii
Podróż do krajów Bałtyckich jest przygodą ze względu na język. Mało kto miał coś wspólnego z łotewskim czy estońskim, i domyślanie się gdzie jesteś, albo produkt do jakiej części ciała trzymasz w rękach, jest ekscytujące. Często lokalne firmy robią opis produktu tylko we własnym języku, i uważam że to jest na tyle wkurzające, na ile cudne :)
Tonik znalazłam w dużym estońskim supermarkecie. Wg słowa kuperoossele wywnioskowałam że chodzi o naczynka. Obok stały kremy w ślicznych małych szklanych słoikach, ale nie miałam czasu rozszyfrowywać etykiety :(
W domu odwiedziłam stronę internetową tę firmy, przetłumaczyłam opis kosmetyku w Google translate, i wypatrzyłam, co mogę kupić w przyszłości.
Tonik bardzo mi się podobał. W składzie ma tylko wodę i olejki eteryczne z cytryny, cyprysa i rumianu rzymskiego. Wydawało się że przecieram twarz samą wodą, na tyle nie przypominał kosmetyku. Uwielbiałam też przecierać nim oczy. Wieczorem, żeby zmyć resztki płynu do demakijażu, a z rana - przegonić noc. Nie zauważyłam jakiegoś wyjątkowego efektu pielegnacyjnego i oddziaływania na naczynka, ale też nie oczekuje tego od tonika. Przede wszystkim jest to kosmetyk niesamowicie przyjemny w użyciu, obłędnie pachnie czymś ziołowym i jest w całości naturalny.
Ingli Pai nie posiadają żadnych certyfikatów. Mimo to, chce kontynuować znajomość. Przekonują mnie składy i to, że wszystkie kosmetyki są zapakowane w pojemniczki z ciemnego szkła. Niestety nie można kupić tych kosmetyków w Polsce, więc czekam na kolejny wyjazd :)
strona internetowa - http://inglipai.ee/
tylko w eesti :)
Tonik znalazłam w dużym estońskim supermarkecie. Wg słowa kuperoossele wywnioskowałam że chodzi o naczynka. Obok stały kremy w ślicznych małych szklanych słoikach, ale nie miałam czasu rozszyfrowywać etykiety :(
W domu odwiedziłam stronę internetową tę firmy, przetłumaczyłam opis kosmetyku w Google translate, i wypatrzyłam, co mogę kupić w przyszłości.
Tonik bardzo mi się podobał. W składzie ma tylko wodę i olejki eteryczne z cytryny, cyprysa i rumianu rzymskiego. Wydawało się że przecieram twarz samą wodą, na tyle nie przypominał kosmetyku. Uwielbiałam też przecierać nim oczy. Wieczorem, żeby zmyć resztki płynu do demakijażu, a z rana - przegonić noc. Nie zauważyłam jakiegoś wyjątkowego efektu pielegnacyjnego i oddziaływania na naczynka, ale też nie oczekuje tego od tonika. Przede wszystkim jest to kosmetyk niesamowicie przyjemny w użyciu, obłędnie pachnie czymś ziołowym i jest w całości naturalny.
Ingli Pai nie posiadają żadnych certyfikatów. Mimo to, chce kontynuować znajomość. Przekonują mnie składy i to, że wszystkie kosmetyki są zapakowane w pojemniczki z ciemnego szkła. Niestety nie można kupić tych kosmetyków w Polsce, więc czekam na kolejny wyjazd :)
strona internetowa - http://inglipai.ee/
tylko w eesti :)
sobota, 5 marca 2016
2. Bardzo rzadko używam wkładek higienicznych, a jeśli już, to tylko biodegradowalne.
Przede wszystkim, nie robię tego codziennie. Dużo myślałam o tym, jak jeszcze 50 lat temu, kobiety żyły bez wkładek i używały wielorazowych chusteczek do nosa. Nie podoba mi się obecne dążenie do przesadnej czystości i uważam że należy z większym dystansem traktować to, co z nas wycieka.
Wydaje mi się, jeśli dziewczyna jest zdrowa wkładki są niepotrzebne. Bielizna i tak idzie do prania.
Używam wkładek tylko podczas ostatnich dni okresu, więc wykorzystuje jedno albo dwa opakowania rocznie. To daje możliwość kupować droższe, ale niebielone chlorem i biodegradowalne produkty, wybór których robi się coraz większy.
Świadomie korzystając z wkładek, można zmniejszyć ilość śmieci.
Teraz używam Natracare, są z organicznej bawełny, nie mają plastikowego dna, które zabiera jednej z najważniejszych części ciała dostęp do powietrza. Są biodegradowalne na 90 procent (muszę się dowiedzieć dlaczego nie na 100), i mogą być wrzucone do kompostu (spróbuję, kiedy będę miała kompostownik). Jedynie co mi się nie podoba to klej. Nie jest zbyt trwały, więc wkładka często się przesuwa. Ideału ciągle szukam :)
Wydaje mi się, jeśli dziewczyna jest zdrowa wkładki są niepotrzebne. Bielizna i tak idzie do prania.
Używam wkładek tylko podczas ostatnich dni okresu, więc wykorzystuje jedno albo dwa opakowania rocznie. To daje możliwość kupować droższe, ale niebielone chlorem i biodegradowalne produkty, wybór których robi się coraz większy.
Świadomie korzystając z wkładek, można zmniejszyć ilość śmieci.
Teraz używam Natracare, są z organicznej bawełny, nie mają plastikowego dna, które zabiera jednej z najważniejszych części ciała dostęp do powietrza. Są biodegradowalne na 90 procent (muszę się dowiedzieć dlaczego nie na 100), i mogą być wrzucone do kompostu (spróbuję, kiedy będę miała kompostownik). Jedynie co mi się nie podoba to klej. Nie jest zbyt trwały, więc wkładka często się przesuwa. Ideału ciągle szukam :)
czwartek, 18 lutego 2016
1. Używam mydła zamiast żelu pod prysznic
Najważniejsze - to wybrać odpowiednie mydło. Podejrzewam, że dużej ilości ludzi mydło może się kojarzyć z czymś prostym i niewartym uwagi, ale czasy się zmieniły, i różnorodność mydła przytłacza.
Przede wszystkim mydło nie powinno mieć składników pochodzących od zwierząt (tradycyjny składnik - Sodium Tallowate - łój zwierzęcy połączony z soda kaustyczną - nie kupuję mydeł z nim). Na szczęście oferta roślinnych produktów jest ogromna. Wystarczy zapoznać się z ofertą sklepów z eko-kosmetykami (często w opisie mydła wyraźnie zaznaczają, że produkt nie ma w składzie produktów pochodzenia zwięrzęcego), albo nawet przeszukać drogerie. A najprościej kupić Mydło z Aleppo, dostępne praktycznie wszędzie, ma minimalny skład, i jest bardzo wydajne (mimo że dość drogie, około 30 zł). Mi starcza prawie na pół roku.
Zalety zamiany żelu pod prysznic na mydło:
-mydło nie ma plastikowego opakowania, które po zużyciu trzeba wyrzucić
-do kanalizacji dostaje się dużo mniej chemii. najczęściej mydła są w pełni biodegradowalne.
-można znaleźć mydło, które praktycznie nie suszy skóry (chociaż niektóre miasta mają niedobrą wodę, która sama w sobie źle wpływa na skórę.)
Jedyna wada która przyszła mi do głowy, to że łagodnym mydłem nie zawsze da się umyć np bardzo spoconego mężczyznę (pisząc to, myślałam o hydrauliku, który przyszedł przetkać rurę w łazience po całym dniu pracy. latem...). Ale na takie okazję można mieć żrące środki :)) Wszystkie inne wady typu - mydło jest niewygodne, wypada z ręki, ślizga się po podłodze - są do przejścia. Do kształtu kostki w dłoni można się przyzwyczaić, przyjdzie dzień, kiedy mydło przestanie uciekać :)
Na zdjęciu jest mydło z Turcji, kupione w Stambulskiej aptece. Ma skład podobny do tego z Aleppo, i jestem z niego bardzo zadowolona.
Przede wszystkim mydło nie powinno mieć składników pochodzących od zwierząt (tradycyjny składnik - Sodium Tallowate - łój zwierzęcy połączony z soda kaustyczną - nie kupuję mydeł z nim). Na szczęście oferta roślinnych produktów jest ogromna. Wystarczy zapoznać się z ofertą sklepów z eko-kosmetykami (często w opisie mydła wyraźnie zaznaczają, że produkt nie ma w składzie produktów pochodzenia zwięrzęcego), albo nawet przeszukać drogerie. A najprościej kupić Mydło z Aleppo, dostępne praktycznie wszędzie, ma minimalny skład, i jest bardzo wydajne (mimo że dość drogie, około 30 zł). Mi starcza prawie na pół roku.
Zalety zamiany żelu pod prysznic na mydło:
-mydło nie ma plastikowego opakowania, które po zużyciu trzeba wyrzucić
-do kanalizacji dostaje się dużo mniej chemii. najczęściej mydła są w pełni biodegradowalne.
-można znaleźć mydło, które praktycznie nie suszy skóry (chociaż niektóre miasta mają niedobrą wodę, która sama w sobie źle wpływa na skórę.)
Jedyna wada która przyszła mi do głowy, to że łagodnym mydłem nie zawsze da się umyć np bardzo spoconego mężczyznę (pisząc to, myślałam o hydrauliku, który przyszedł przetkać rurę w łazience po całym dniu pracy. latem...). Ale na takie okazję można mieć żrące środki :)) Wszystkie inne wady typu - mydło jest niewygodne, wypada z ręki, ślizga się po podłodze - są do przejścia. Do kształtu kostki w dłoni można się przyzwyczaić, przyjdzie dzień, kiedy mydło przestanie uciekać :)
sobota, 6 lutego 2016
Co dokładnie jest ekologiczne???
Jakiś czas tonęłam w ogromie informacji. Na początku to mi się nawet podobało, ale wkrótce pogubiłam się co dokładnie jest ekologiczne (zdrowe, naturalne, przyjazne środowisku...). Postanowiłam na razie skończyć czytać i wprowadzić w życie to, co mi się wydało najbardziej sensownym, i co na podstawie zdobytej wiedzy wymyśliłam. Wraz z tym doszłam do wniosku, że przy dzisiejszym tempie rozwoju świata, bardzo trudną rzeczą jest prowadzić nieingerujące w przyrodę życie chociaż by w 50 procentach. Założyłam, że na razie będę robiła ile mogę, a później zobaczymy, czy stać mnie na więcej.
Tutaj chcę się dzielić tym co wymyśliłam i podpatrzyłam, i uwielbieniem do naturalnych kosmetyków.
Tutaj chcę się dzielić tym co wymyśliłam i podpatrzyłam, i uwielbieniem do naturalnych kosmetyków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)